Lil Peep- artysta, który padł ofiarą własnej wyniszczającej filozofii życiowej
Z ikonami muzyki rap czy pop bywa podobnie jak z gwiazdami na niebie. Szybko się pojawiają i jeszcze prędzej znikają. Tak było na przykład z bożyszczem nastolatek o pseudonimie Lil Peep. Ten młody człowiek mimo całkiem sporego zainteresowania jego osobą, nie wytrzymał trudów życia artysty.
Kim był Lil Peep?
Był zwyczajnym chłopakiem, który interesował się rapem, hip- hopem oraz rockiem. Niebanalny talent i zamiłowanie do muzyki popchnęły go do tworzenia solowych tekstów. Były one na tyle dobre, że zainteresowały się nim znane zespoły i miały dużo pozytywnych komentarzy w internecie. Finalnie młody emo raper nie zrobił oszałamiającej kariery, głównie z powodu niehigienicznego trybu życia oraz rozpadu zespołów, które się nawiązały z nim współpracę.
O czym były jego piosenki?
Lil Peep był zafascynowany tematem śmierci, umierania, uzależnienia od narkotyków i luźnymi związkami partnerskimi. O tym właśnie śpiewał i to przekonanie mocno wpisało się w jego image. Wyglądał na typowego emo, który nie stroni od używek tego świata. Paradoksalnie jego utwory miały być hymnem na cześć życia. Jednak ich mroczny klimat trochę temu przeczył.
Jak skończył Lil Peep?
Niestety tragicznie. Życie Lila Peepa zgasło pod wpływem przedawkowania środków odurzających. Zmarł bardzo młodo, gdyż miał zaledwie 21 lat. Większość jego fanów intuicyjnie przeczuwała, iż może się tak stać i przyjęła tę wieść ze spokojem. Artysta cierpiał na silne stany depresyjne i od lat eksperymentował z narkotykami, więc ryzyko próby samobójczej zawsze nad nim wisiało.




